Moja przygoda z rowerem – Joanna Kondracka

Moja przygoda z rowerem - Joanna Kondracka
Moja przygoda z rowerem - Joanna Kondracka / Foto: ryszardzaleski.com

Jak zaczęła się moja przygoda z rowerem, jak pomógł mi w życiu i czego mnie nauczył.

Moja przygoda z rowerem zaczęła się tak naprawdę już w dzieciństwie, kiedy dostałam swój pierwszy rower. Od tego momentu jazda na rowerze była obok pływania moją ulubioną aktywnością.

Pierwsze miejsce rower zdobył jednak w gimnazjum, kiedy pływanie stało się już zbyt nudne. Nie posiadałam wtedy swojego roweru, ale siostra nie używała swojego więc jej komunijny góral był w sam raz. Wtedy też zaczęłam interesować się szeroko rozumianym MTB. Często oglądałam filmiki z zawodów i marzyłam o tym żeby też kiedyś spróbować. Mając 14 lat nie byłam zbyt mądra i wybrałam się wyżej wspomnianym góralem na hopkę w lokalnym lesie. Oczywiście nie skończyło się to zbyt dobrze… ani dla mnie, ani dla roweru. Od tego czasu na bardzo długi okres odpuściłam sobie jakiekolwiek próby skakania na rowerze.

W liceum praktycznie nie uprawiałam żadnych sportów, głównie przez problemy zdrowotne. Dopiero w klasie maturalnej, kiedy byłam już zdolna do lekkich wysiłków, wróciłam na basen. Natomiast prawdziwa przygoda z rowerem zaczęła się na studiach. 3 lata temu zaczęłam jeździć często na rowerze (oczywiście na nieśmiertelnym rowerze mojej siostry). Wtedy zajarało mnie robienie dłuższych dystansów.

Pierwszy rower jaki kupiłam miał być przede wszystkim uniwersalny. Wybór padł więc na rower crossowy. Na nim pokonywanie 100 km wycieczek nie było już takie straszne a jako tako sprawdzał się też na asfaltowych trasach w górach (w których bywam dosyć często ponieważ moja przyjaciółka ma dom koło Wisły i przy każdej możliwej okazji spędzamy tam weekendy i wakacje).

Moja przygoda z rowerem - Joanna Kondracka

Moja przygoda z rowerem – Joanna Kondracka

Jednak zwykłe wycieczki po płaskim nie sprawiały mi takiej przyjemności jak myślałam a dalej w głowie siedziało gdzieś to MTB. Dlatego w zeszłym roku zdecydowałam się, że spróbuję i kupię rower typu xc, który miał być kompromisem między moimi marzeniami a dostępnymi funduszami. Przy wyborze roweru pomagał mi mój kolega Mateusz. Na drugi dzień po zakupie xc właśnie on zabrał mnie na świetną, czeską miejscówkę- Dirt Garden. Tam zobaczyłam po raz pierwszy pumptrack i świetne hopki. Wtedy już wiedziałam, że to jest właśnie TO. Okazało się więc, że trzeba kupić kolejny rower…. (nie pytajcie co rodzice sądzili o tych moich wszystkich rowerowych zakupach).

Moja zajawka rosła z każdym odwiedzaniem tej czeskiej miejscówki. A dzięki uprzejmości Mateusza mogłam jeździć na jego rowerze dopóki nie kupiłam swojego. Tam poznałam świetnych ludzi, którzy teraz są moją „rowerową rodziną”. Sporo mnie nauczyli i wciąż uczą. W czerwcu zeszłego roku (2014r.) całą ekipą wybraliśmy się na Joy Ride w Kluszkowcach. To właśnie tam wzięłam udział w swoich pierwszych zawodach. W sumie nie jeździłam nawet 2 miesiące, pewnie większość by się wstydziła wystąpić w zawodach jeszcze nic praktycznie nie potrafiąc. Jednak była tam tak super atmosfera a ludzie tacy pozytywni, że jakikolwiek wstyd przed wyśmianiem minął bardzo szybko. Pierwszy w kolejności był dual slalom a potem pumptrack. Udział w tych zawodach nakręcił mnie jeszcze bardziej do jazdy i poprawy swoich umiejętności oraz popchnął do kupienia upragnionego, dirtowego roweru.

1925322_353319151503157_4041064389712352294_n

Zawody. / foto: ryszardzaleski.com

Potem kilka razy startowałam w zawodach pumptrackowych. Udział w takich eventach to dla mnie głównie okazja na poznanie nowej rowerowej miejscówki, ale też spędzenie czasu z super ludźmi w świetnej atmosferze.

W zeszłym sezonie parę razy odwiedziłam także Rychlebske Stezky, które są świetnym miejscem, gdzie można się trochę zmęczyć na podjazdach a potem na świetnej trasie Super Flow spróbować swoich sił na zjeździe. Z racji tego, że w mojej okolicy nie ma żadnych miejsc gdzie mogłabym ćwiczyć, w tygodniu skupiam się na jeździe na szosie, która pozwala mi utrzymać kondycję. Osiąganie lepszych wyników na tej maszynie jest też mega uzależniające i stanowi okazję do spędzania czasu z moją rowerową kompanką Anetą, która nie jedno już przeszła ze mną podczas rowerowych eskapad a mimo to się nie zniechęciła.

Moja przygoda z rowerem - Joanna Kondracka

Moja przygoda z rowerem – Joanna Kondracka

Na tą chwilę wciąż umiem bardzo mało i muszę poświęcić sporo czasu na naukę, ale do tej pory rower dał mi możliwość samorealizacji, osiągania co raz to nowych celów i przekraczania własnych granic. Nauczył mnie systematyczności i determinacji. Sprawił też, że codzienność nie jest już taka nudna. Wstając rano wiem, że po pracy spędzę aktywnie czas a w weekend wybiorę się na czeską stronę lub jakiś polski pumptrack. Dzięki rowerowi poznałam naprawdę świetnych ludzi, którzy podzielają moją pasję i sporo mnie nauczyli. Za to im bardzo dziękuję ponieważ bez nich pewnie nie miałabym odwagi nawet na spróbowanie tego sportu. Dziękuję także najbliższym, którzy może i nie podzielają moich zainteresowań, ale wspierają mnie i motywują do realizacji moich sportowych marzeń!

Joanna Kondracka na Instagramie: aszaaa

Zainteresowało Cię? Podziel się z innymi:

Zainteresuje Cię Również...

Dodaj Komentarz...