Szprychy w trasie czyli 1500 kilometrów w poszukiwaniu dobra – wywiad przed wyjazdem

Szprychy w trasie czyli 1500 kilometrów w poszukiwaniu dobra - wywiad przed wyjazdem
Szprychy w trasie - Foto: Oliwia Kujon.

Dwie dziewczyny, dwa rowery, do tego ciekawość poznania świata i granic własnych możliwości zaowocowały niesamowitym pomysłem na wyprawę rowerową liczącą sobie 1500 kilometrów. Wyprawę o tyle niezwykłą bo celem jej jest znalezienie dobra oraz motywowanie innych do działania, do bycia aktywnym. Zapraszam do przeczytania wywiadu z Beatą oraz Sandrą które o sobie mówią że są szprychami w trasie. Dziewczyny udowadniają, że chcieć to znaczy móc.

Szprychy w trasie czyli 1500 kilometrów w poszukiwaniu dobra – wywiad przed wyjazdem

Szprychy w trasie. Po lewej Beata, po prawej Sandra.

Szprychy w trasie. Po lewej Beata, po prawej Sandra. / Foto: Oliwia Kujon /

Kiedy narodził się pomysł na tak odległą wyprawę rowerową, to aż 1500 kilometrowa trasa, czemu akurat taka odległość i to jeszcze na rowerach?

Wszystko zaczęło się w sumie w momencie, kiedy postanowiłyśmy założyć bloga (szprychywtrasie.wordpress.com), w lipcu ubiegłego roku, podczas pierwszej naszej przejażdżki rowerowej. Początkowo planowałyśmy zjechać polskie wybrzeże, jednak po kilku intensywnych rozmowach padła propozycja zorganizowania czegoś większego.
Dlaczego 1500 km? A dlaczego nie? : ) Wychodzimy z założenia, że w życiu właśnie o to chodzi, żeby nie zadowalać się byciem przeciętnym tylko przesuwać granicę swoich możliwości. Wychodzić poza własną strefę komfortu, która tak naprawdę tylko przez chwilę jest „komfortowa”, bo jak się w niej za długo siedzi, to się zaczyna zwyczajnie gnić…
U każdego człowieka przychodzi kiedyś taki moment, w którym staje na rozdrożu i zastanawia się: „co dalej?”. Te dwa tygodnie mają nam dać odpowiedzi na wiele pytań, w tym również na nie.
Dlaczego rower? Bo to właśnie te dwa kółka i jazda na nich dają nam poczucie wolności i niezależności. W naszej opinii podróżowanie na rowerze to jedna z najlepszych, o ile nie najlepsza, forma poznawania nowych miejsc, obcowania z przyrodą i spotkania z nieznanym.

Celem waszej wyprawy jest znalezienie/poszukiwanie dobra, dlaczego akurat taki cel, wierzycie że dobro można właśnie w taki sposób odnaleźć/poszukiwać?

Nie tylko wierzymy, ale już tego, na etapie przygotowań, doświadczyłyśmy. : ) Dlaczego akurat taki cel? Jesteśmy dwoma dziewczynami z dwoma rowerami, ogromnymi marzeniami, teoretycznym brakiem czasu i finansów na ich realizację. Naszą istotną cechą jest wytrwałość w dążeniu do wyznaczonego wcześniej celu. Najważniejsze jest to, że cel ten osiągamy, ale z uwzględnieniem pewnego systemu wartości. Najpierw jest dobro, wrażliwość i życzliwość względem innych. Nigdy nie stawiłyśmy się na mecie sprawiając po drodze komuś przykrość. Niestety niejednokrotnie doświadczamy tego ze strony innych ludzi i zdajemy sobie sprawę z tego, że świat z roku na rok jest trudniejszym miejscem do rozwijania swoich pasji.
Nasze dotychczasowe, co prawda krótkie, wyprawy pokazały że życzliwość wśród napotkanych ludzi nie jest wcale towarem deficytowym, dlatego też tym wyjazdem chcemy udowodnić, że nawet najmniejsza cząsteczka dobra puszczona w obieg do nas wraca i zmienia ten świat.
Bycie uprzejmym nie boli, a może sprawić, że ktoś w siebie uwierzy i na słowa: “Miłego dnia!”, pomyśli sobie: “Tak, mimo wszystkich problemów postaram się, żeby ten dzień był dobry!”.

Opowiedzcie jak przebiegają przygotowaniach do tej wyprawy. Jaki zabieracie ekwipunek na tą podróż, jakimi rowerami chcecie pojechać. Jak przygotowujecie się do wyjazdu organizacyjnie i kondycyjnie?

Kompletowanie ekwipunku na wyprawę rowerową, to wbrew pozorom, wcale nie taka prosta i łatwa sprawa. Lista rzeczy niezbędnych do spakowania od dawna jest już gotowa (ba! wiele z tych rzeczy jest już w naszym posiadaniu), jednak nawet mimo to, na bieżąco cały czas aktualizowana. Po sporządzeniu listy podzieliłyśmy sprzęt na: „niezbędne”, „może się przydać”, „a na co nam to”. Rzeczy z serii “może się przydać” automatycznie trafiają do grupy “a na co nam to”.
Kombinujemy jak tylko się da, aby wieźć ze sobą w miarę jak najlżejszy bagaż, jednak i tak trochę się tego uzbiera. Karimaty, śpiwory, namioty to tylko kilka pozycji z naszej listy.
Na początku naszych poszukiwań uznałyśmy, że będzie miło jak stworzymy własne koszulki. Pomysł super, ale realizacja… Tragedia. Całe szczęście mamy już tyt. mistrza z obsługi painta. Później poszukiwania firmy, która zechce zrealizować taki projekt – wbrew pozorom znalezienie kogoś, kto porozmawia dokładnie o oczekiwaniach klienta nie jest takie proste. Całe szczęście trafiliśmy do firmy Aniger, gdzie w przystępnej cenie można naprawdę uzyskać świetny efekt. Nasze rowery to KROSS Lea F5 i GIANT Rincon.
Żeby w maju być w dobrej formie staramy się cały czas trenować. Co prawda ze względu na porę roku rower poszedł trochę w odstawkę, jednak w jego miejsce pojawiło się przede wszystkim bieganie, nordic walking i różnego rodzaju ćwiczenia ogólnorozwojowe. Wraz ze zbliżającym się terminem naszego wyjazdu natężenie treningów na pewno będzie wzrastać. Z całą pewnością nie możemy zbytnio zmieniać się objętościowo – zamówienie w MARTOMBIKE zostało już złożone. ; ) Musimy przede wszystkim oswoić się z jazdą z obciążeniem w postaci zapakowanych sakw. Czeka nas jeszcze sporo pracy, ale nie mamy wątpliwości, że na starcie pojawimy się dobrze przygotowane i na pewno tanio skóry nie sprzedamy. Przeraża nas też jadłospis. Owsianka na milion sposobów. Z całą pewnością musimy popracować nad kuchnią i z miłą chęcią przyjmiemy porady czy sugestie.

Wyprawa będzie liczyła 1500 kilometrów. Jaki jest plan podróży, przez jakie kraje trasa będzie przebiegać, ile zamierzacie pokonywać dziennie kilometrów, oraz gdzie będziecie nocować?

Wyruszamy 01.05.2015 r. ze Świnoujścia. Następnie udamy się do Niemiec, stąd przedostaniemy się do Danii. Przedostatnim etapem będzie Szwecja a na deser zostawiłyśmy sobie Bornholm, o którym mówi się, że jest rajem dla rowerzystów. W związku z tym, że mamy zamiar przejechać 1 500 km, średnio dziennie będziemy pokonywać ok. 100 km. Noclegi? Nie będziemy korzystały z hoteli, hosteli czy pól namiotowych. Liczymy tylko i wyłącznie na napotkanych ludzi. Można by rzec: survival pełną gębą! : )

W jaki sposób jesteście przygotowane na ewentualne sytuacje i zdarzenia losowe, awarie, nieprzychylność niektórych ludzi?

Awaria? Może zdarzyć się wszędzie – na to większego wpływu nie mamy. Przed wyjazdem oddamy nasze rowery do jednego z poznańskich serwisów, gdzie zostaną poddane gruntownemu przeglądowi. Tam też zostaną w miarę potrzeb odpowiednio doposażone i przygotowane pod kątem wyprawy.
Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć. Będzie co ma być.
Jeśli chodzi o ludzi – wiadomo – zdarzają się różne przypadki i tych mało przychylnych nie jesteśmy w stanie uniknąć. Nawet w Polsce żyjąc zwyczajnym życiem. Ale pamiętajmy, że jedziemy szukać DOBRA i mamy nadzieję tylko i wyłącznie na nie trafiać. : )

Podróżowanie kosztuje, a wiele osób może się zastanawiać skąd wziąć pieniądze na taki wyjazd. Finansujecie swoją podróż samodzielnie, czy macie jakieś wsparcie darczyńców lub sponsorów?

Z założenia wyprawa ma być wyprawą niskobudżetową, jednak biorąc pod uwagę, że to nasze pierwsze tego typu przedsięwzięcie, skompletowanie niezbędnego sprzętu trochę kosztuje. Część funduszy udało nam się zebrać dzięki portalowi Wspieram.to – crowdfundingowej platformie, pozwalającej na pozyskiwanie środków na realizację ciekawych projektów za pośrednictwem wpłat od internautów, którzy w zamian nabywają produkt lub dostają gratyfikację w innej postaci. W nasz projekt zaangażowali się m.in. Panowie z MARTOMBIKE, Aniger i Total-Sport, nawiązałyśmy współpracę ze Świadomym Kierowcą, jedziemy pod sztandarem Drużyny Szpiku a naszym Patronem Honorowym została Kasia Skowrońska-Dolata, najlepsza polska siatkarka. Patronat medialny nad wyprawą sprawują RowerTour i Gazeta Szamotulska.

Jak zachęcilibyście innych ludzi do odbywania mniejszych czy większych wypraw na rowerze. Wierzycie że taka wyprawa jak Wasza zachęci inne osoby do tej formy podróżowania?

Mamy taką nadzieję, ponieważ za cel postawiłyśmy sobie motywowanie innych do działania, inspirowanie do bycia aktywnym. Chcemy zarażać jak najwięcej osób swoją pasją i przekonać, że nie ma rzeczy niemożliwych. Po wyprawie udamy się do szkół, pokażemy dzieciakom, że poza ekranem komputera i telewizorem jest naprawdę ciekawe życie. Wystarczy pomysł, trochę wolnego czasu i można zdobywać świat!
Jak zachęcać ludzi – wystarczy otworzyć przeglądarkę, pooglądać zdjęcia. Wpiszcie Bornholm, Norwegia, Rugia. Tak, to te większe wyprawy. My zaczęłyśmy od zwiedzania okolic i… nasze oczy chcą więcej! Mamy problem z docenianiem tego, co dała nam natura. Każdego dnia pędzimy w betonowej dżungli do roboty, użeramy się z pracodawcami, często zostajemy oszukani. Czy tego, Drodzy Czytelnicy, oczekujecie od życia?

Czego mogę dziś Wam życzyć?

Dziś? Żeby zdrowie dopisywało, resztę zrobimy same! A na wyprawie wygodnego siodełka.

Tego też życzę i trzymam kciuki za powodzenie całego przedsięwzięcia.

Rozmawiał: Marek Więch.

Link do bloga dziewczyn: szprychywtrasie.pl

Zainteresowało Cię? Podziel się z innymi:
Share

1 Komentarz

Dodaj Komentarz...