Włochy na rowerze. Po drogach rowerowych Trentino

W

naszych podróżach dążymy do tego, by nie wracać do tych samych miejsc. Chcemy poznawać świat, spotykać nowych ludzi, odkrywać nowe miejsca. Zdarza się jednak, że atmosfera odwiedzonego regionu robi na nas takie wrażenie, że zapominamy o wszelkich założeniach i oddajemy się losowi, ciągnącemu nas gdzieś ponownie.

Jednym z takich miejsc jest Beskid Niski, pełen wielokulturowego piękna. Innym – Góry Izerskie, wspaniałe i na rowerze, i na biegówkach. A jeszcze innym są…

DSC00002-p

Dolomity. Gdy dotarliśmy do nich kilka lat temu na rowerach, podczas rowerowej wyprawy przez Alpy Wschodnie, wiedzieliśmy, że będziemy tu wracać. W tym roku w Dolomitach byliśmy kilka miesięcy temu, biegając na nartach po pięknym płaskowyżu Alpe di Siusi, pod charakterystycznymi szczytami Sasso Lungo i Sasso Piatto. A na początku czerwca udało mi się kilka dni spędzić prawie dokładnie za wspomnianymi szczytami – we włoskim Trentino.

droga-rowerowa-nad-adyga-w-kierunku-lago-di-garda-trentino-2016-szymon-nitka-6215

Droga rowerowa nad Adyga w kierunku Lago Di Darda. / Foto: Szymon Nitka

most-rowerowy-w-val-rendena-trentino-2016-szymon-nitka-6496

Most rowerowy w Val Rendena. / Foto: Szymon Nitka

trasa-rowerowa-via-claudia-augusta-trentino-2016-szymon-nitka-6881

Trasa rowerowa Via Claudia Augusta. / Foto: Szymon Nitka

Po Trentino – czyli prowincji Trydentu – mającym wielkość około 1/6 polskiego województwa mazowieckiego, prowadzi około 400 kilometrów dróg rowerowych i to one stanowiły szkielet mojej trasy. Kilkudziesięciokilometrowa droga rowerowa znajduje się tutaj w każdej dolinie. Zwykle odsunięta od głównych ciągów komunikacyjnych często biegnie wałem przeciwpowodziowym lub promenadą wzdłuż rzeki. Z bezkolizyjnymi skrzyżowaniami z ruchliwymi trasami samochodowymi, równym asfaltem, parkingami dla rowerzystów, czy efektownymi mostami rowerowymi niestety znacznie różnią się od obrazu, jaki w Polsce nazywamy drogą rowerową. I co też jest inne niż w Polsce – tutaj po drogach rowerowych jeżdżą setki, może tysiące, kolarzy na rowerach szosowych, nie tylko turyści, czy mieszkańcy.

na-rowerze-po-prowincji-trentino-trentino-2016-szymon-nitka-6245

Na rowerze po prowincji Trentino. / Foto: Szymon Nitka

droga-rowerowa-po-val-di-fiemme-trentino-2016-szymon-nitka-7119

Droga rowerowa po Val Di Fiemme. / Foto: Szymon Nitka

droga-rowerowa-dolina-valsugana-trentino-2016-szymon-nitka-7591

Droga rowerowa dolina Valsugana. / Foto: Szymon Nitka

Główną oś Trentino stanowi droga rowerowa nad rzeką Adyga, będąca częścią transalpejskiego szlaku Via Claudia Augusta. I rzeczywiście, gdy usiąść w ciągu dnia na jednym z wielu przygotowanych miejsc odpoczynku lub knajpek, droga nad Adygą jest jak autostrada. Długa, przyjemnie szeroka, prosta, o minimalnym nachyleniu. I to znad Adygi można wybierać się w piękne doliny Trentino na pozostałe trasy. Mnie moja rowerowa marsztura najpierw poprowadziła nad słynne jezioro Garda. A potem, w kolejności, były doliny Val di Sarca, Val Rendena, Val di Non, a po drugiej stronie Adygi Val di Fiemme, Valle di Primiero i Valsugana. Po drodze przełęcze Campo Carlo Magno, Passo Rolle i Passo Cinque Croci. Wszystkie układające się w pełen widokowych wrażeń rowerowy tour dookoła Trentino.

kolejowa-droga-rowerowa-nad-dolina-adygi-trentino-2016-szymon-nitka-6942

Kolejowa droga rowerowa nad dolina Adygi. / Foto: Szymon Nitka

droga-rowerowa-w-strone-cavalese-trentino-2016-szymon-nitka-6950

Droga rowerowa w stronę Cavalese. / Foto: Szymon Nitka

szutrowa-droga-po-dawnej-linii-kolejowej-trentino-2016-szymon-nitka-6997

Szutrowa droga po dawnej linii kolejowej. / Foto: Szymon Nitka

Wszystkie, poza jedną, turystyczne trasy rowerowe w Trentino są pokryte asfaltową nawierzchnią. Tą jedyną inną jest rowerowa trasa poprowadzona po śladzie dawnej kolei, biegnącej z doliny Adygi do doliny Val di Fiemme. Około 20 kilometrów szutrowej trasy rowerowej wspina się łagodnymi zakosami po zboczach doliny Adygi, kilka razy znika w dawnych kolejowych tunelach, by w efekcie zaprowadzić rowerzystę do słynnej doliny Val di Fiemme. W mojej rowerowej karierze to był najlepszy, najbardziej efektowny przykład wykorzystania nieczynnej infrastruktury kolejowej.

w-dolomity-na-rower-trentino-2016-szymon-nitka-6452

W Dolomity na rower. / Foto: Szymon Nitka

Wśród budzących pozytywne rowerowe emocje są także trasy rowerowe, jakie powstały na nieużywanych już, wąskich górskich szosach. Jedna z nich biegnie stromymi zboczami kanionu Limaro, pomiędzy dolinami Sarca i Rendena. Jazda nimito zdecydowanie te emocje, po które przyjeżdża z daleka rowerowy podróżnik.

widok-na-serpentyny-na-zjezdzie-z-passo-rolle-trentino-2016-szymon-nitka-7289

Widok na serpentyny na zjeździe z Passo Rolle. / Foto: Szymon Nitka

droga-w-gore-ku-przeleczy-pieciu-krzyzy-trentino-2016-szymon-nitka-7456

Droga w gore ku przełęczy pięciu krzyży. / Foto: Szymon Nitka

droga-przed-passo-cinque-croci-trentino-2016-szymon-nitka-7510

Droga przed Passo Cinque Croci. / Foto: Szymon Nitka

Jednak wybierając się w góry, Alpy i Dolomity – tym bardziej, czeka się przecież na wielokilometrowe podjazdy. Campo Carlo Magno i Passo Rolle z mojej trasy to około 20-kilometrowe podjazdy drogą o nachyleniu 5-7%, do pokonania przez każdego rowerowego turystę. Choć… w moim przypadku zawsze z zawodem na samej przełęczy ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe. Nisko wiszące chmury, przelotne deszcze – ominęła mnie nawet przepiękna panorama na Dolomiti di Brenta, z punktu widokowego przed Madonną di Campiglio. Więcej pięknych górskich scen naoglądałem się wspinając na Passo Cinque Croci. W dodatku ten terenowy podjazd pokonałem sam, nie spotykając ani jednej osoby na trasie, także na zjeździe, przywożąc ze sobą do Polski jeszcze jedną specyficzną radość z możliwości obcowania z tak pięknymi górami w pojedynkę.

freski-na-scianie-budynku-case-cazuffi-rella-w-trydencie-trentino-2016-szymon-nitka-7645

Freski na ścianie budynku Case Cazuffi Rella w Trydencie. / Foto: Szymon Nitka

sloneczny-piazza-del-duomo-w-trydencie-trentino-2016-szymon-nitka-7647

Słoneczny Piazza Del Duomo w Trydencie. / Foto: Szymon Nitka

dolce-vita-na-piazza-duomo-w-trydencie-trentino-2016-szymon-nitka-7656

Dolce Vita na Piazza Duomo w Trydencie. / Foto: Szymon Nitka

Oczywiście Trentino to nie wyłącznie rowery. To też wspaniałe, włoskie dolce vita z mieszkańcami wioseczek, spotykającymi się w barach na popołudniowe espresso. To wspaniała kuchnia, z której zwykle wybierałem kaloryczne pasty i pizze, czasem kończąc dzień lodami. To też bardzo przyjemne połączenie śródziemnomorskiego luzu i dążenia do anglosaskiej organizacji. I w końcu – to na pewno wyśmienite miejsce na rowerowy urlop.


***

Zapraszam serdecznie na nasze strony po więcej wspomnień z podróży rowerem po Dolomitach i nie tylko. W tym roku (2016r.) na rowerze odwiedziliśmy także niemiecką Brandenburgię, śląski Subregion Zachodni i bardzo nam bliski Beskid Niski.

Od lat podróżujemy z żoną na rowerach i nartach biegowych po Polsce i Europie. O miejscach przez nas odwiedzonych piszę na stronach Znajkraj, będącego kroniką naszych najciekawszych wyjazdów, odpowiednikiem dawnej książeczki turystycznej PTTK.

Do zobaczenia na trasie! 🙂

Autor: Szymon Nitka / Znajkraj

Zainteresowało Cię? Podziel się z innymi:

Zainteresuje Cię Również...

komentarze 2

  1. Blog Ozonee napisał(a):

    Niesamowite widoki, piękne Włochy – jeden z najlepszych krajów na takie rowerowe wyprawy 🙂 u mnie też trochę na ten temat – http://blog.ozonee.pl/w-co-sie-ubrac-na-rower-radzi-quentin-d-washington/ zapraszam w wolnej chwili do poczytania 🙂

  2. Justyna napisał(a):

    Świetna relacja 🙂 Zawsze odwiedzałam Włochy w bardziej tradycyjny sposób – można poznać zupełnie różne oblicze Włoch 🙂

Dodaj Komentarz...