Wypożyczalnie rowerów miejskich robią furorę w wielu miejscach na świecie, ale nie w Australii. W Londynie (Wielka Brytania) czy Nowym Jorku (USA) taki rower odbywa średnio od trzech do sześciu przejażdżek dziennie, w Melbourne – co najwyżej jedną, a i to nie zawsze. System rowerów miejskich w Brisbane (Australia) uznany zaś został wręcz za najmniej popularny na świecie.

Jaki może być tego powód? Dużo wskazuję, źe winnym tej sytuacji jest obowiązek jazdy w kasku.

O ile w Londynie, Nowym Jorku, Warszawie, Paryżu czy Poznaniu nie trzeba koniecznie mieć kasku, by wsiąść na rower, to w Australijskim Melbourne czy Brisbane dostaje się za to mandat. Próbowano poradzić sobie z tą barierą, sprzedając tanie kaski w pobliżu wypożyczalni rowerów lub nawet oferując pewną liczbę darmowych kasków, ale bez skutku. Potencjalni rowerzyści nie mają ochoty zawracać sobie głowy kaskami. Zwolennicy obowiązku jazdy w kaskach przekonują, że nawet gdyby kask miał uratować jedno tylko życie, warto nakaz taki wprowadzić.

Nie ma jednak dowodów na to, że prawo nakazujące jazdy w kasku istotnie zwiększa bezpieczeństwo jazdy na rowerze. Oceniając plan wprowadzenia obowiązku jeżdżenia w kasku na wyspie Jersey (Wielka Brytania), tamtejsze Laboratorium Badawcze Transportu odkryło, że ani jeden z rowerzystów nie doświadczyło żadnej szkody na rowerze, w której znaczenie miałoby posiadanie lub nie posiadanie kasku. Podobna konkluzja wynikała z badań opublikowanych w British Medical Journal w 2006 roku.

Wiele natomiast wskazuje, że prawo takie ogranicza liczbę rowerzystów. Gdy w Nowej Południowej Walii w Australii w 1993 roku wprowadzono nakaz jazdy w kaskach dla dzieci okazało się, że liczba małych rowerzystów spadła o 30%. W Nowej Zelandii, gdzie taki obowiązek wprowadzono w 1997 roku, w ciągu kolejnych 9 lat aż o połowę zmniejszyła się liczba rowerów na drogach. Część osób po prostu nie ma ochoty organizować sobie kasku. Wielu innych nabiera z kolei przekonania, że jazda na rowerze jest niebezpiecznym przedsięwzięciem wymagającym specjalnych środków ostrożności.

W Polsce Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa w 2016 roku myślało nad zaostrzeniem przepisów wobec rowerzystów i wprowadzenia obowiązku noszenia kasku. Pomysł ostro skrytykował Łukasz Puchalski, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich oraz pełnomocnik prezydenta Warszawy ds. komunikacji rowerowej. Argumentował, że podważałoby to sens istnienia systemów roweru publicznego w miastach. Ministerstwo odpowiedziało, że nie planuje wprowadzania zmian przepisów mających na celu wprowadzenie obowiązku stosowania kasków ochronnych dla rowerzystów.

Korekta: MW